Nie lubię blogów parentingowych

Ok, no może nie tak całkiem nie lubię, ale większość ma w sobie coś, co wpędza mnie w nieciekawy nastrój. Pierwsze, co mnie uderza, to zdjęcia. Doskonale uczesana mama, nieskazitelnie wymuskane mieszkanie, dzieci jak z okładki małego Vogue’a, a to wszystko posypane gadżetami w łącznej cenie małego samochodu. Przesadzam?