To koniec

Czuję, jakbyśmy byli ze sobą od zawsze. Towarzyszyłeś mi we wszystkich ważnych chwilach, jesteś w większości moich wspomnień. Kiedyś nie wyobrażałam bez Ciebie wyjścia, świętowania, seansu filmowego. Byłeś ze mną w dobrych chwilach, ale szczególnie bliski byłeś wtedy, gdy było mi źle. Na chwilę potrafiłeś uciszyć niepokój, ukoić łzy. Tworzyliśmy zgrany duet, jednak dopiero teraz […]

Prawie kołczing, czyli jak wprowadzam zmiany

Zastanawiałam się jakiś czas, jak to jest możliwe, że pewne zmiany jesteśmy w stanie wprowadzić, a inne nie. Co więcej, są osoby, którym to jakoś łatwo przychodzi. Zauważyłam, że niektórzy funkcjonują w ten sposób, że po wyznaczeniu swojego celu mają wystarczająco motywacji i silnej woli, by go zrealizować. Wszystko dzieje się na poziomie ich umysłu. […]

Co na katar? Frida vs. Katarek

Uwierzcie mi, że zamiast opisywać zalety i wady odciągania kataru ustami (!) lub odkurzaczem (!!) wolałabym pisać o wiosennych spacerach i beztroskim spędzaniu czasu na placu zabaw. Niestety, za oknem śnieg (!!!), a temperatura ledwo przekracza jeden stopień. Zatem żeby się w domu nie nudziło, czas umila nam zasmarkany Samuel. O tym też bym Wam […]

O cukrze, słoniu i mikołaju, który okazał się smerfem, czyli pierwsza wizyta u dentysty

Kto mnie zna bliżej, pewnie pamięta antycukrowy terror, który panował w naszym domu jeszcze jakieś pół roku temu. Wychodząc z Lili do kogoś na gofry, potrafiłam wziąć w słoiku swoje zdrowe ciasto z pełnoziarnistą mąką i bez cukru, rzecz jasna. Sami niestety jedliśmy słodycze, więc hipokryzja rosła, a wraz z nią problem z dyscyplinowaną dla […]

Mamo, idź spać!

Podkrążone oczy, wyciągnięty t-shirt, włosy opadające na czoło, posuwisty chód. Tę istotę może uaktywnić tylko jeden budzik z funkcją narastającą i ewoluujący od przeraźliwego krzyku po „Mama, chodź!”. I choć może to brzmieć jak początek horroru, to nie Mama Zombie jest tu najstraszniejszym potworem.

Oczy szeroko zamknięte

Nie mam na to żadnych  badań ani statystyk, ale obserwując nas i inne rodziny z małymi dziećmi widzę, że bardzo dużo wypadków zdarza się, gdy rodzic jest w pobliżu. Wydaje się to niemożliwe, prawda? Przecież jesteśmy po to, by chronić, opiekować się, zapewniać bezpieczeństwo. Jednak czy zawsze się to udaje?

Czy jesteś gotowa na samodzielne dziecko?

Kiedy maleństwo przychodzi na świat, jesteś zachwycona stopniem jego zależności od Ciebie. Jesteś dla niego wszystkim. Na początku ono nawet dalej myśli, że jesteście jedną istotą  Jest przerażone, gdy przestaje choć na moment Cię czuć. Z upływem czasu (u niektórych trwa to dłużej, u innych krócej), ta zależność może zacząć być uciążliwa.

Rutyna – tak, nuda – NIE!

Gdy zostałam mamą, z jakiegoś dziwnego powodu od początku walczyłam z rutyną. Cieszyłam się, że karmię na żądanie, że dziecko zaśnie mi w chuście lub w wózku niezależnie od pory spaceru, że jestem taka niezależna i elastyczna. I póki Lili była malutka i była do mnie przyklejona, to nie czułam pułapki tego rozwiązania.