O tym, jak rozpocząć życie we czwórkę

Piątek, samo południe. Od rana w planach było wyjście na spacer. Gdy wreszcie po piżamowym wylegiwaniu usprawiedliwionym mleczną sesją Samuela, wygramoliłam się z dwójką z domu, oczekiwałam fanfarów. Zamiast tego, kiedy wytargałam wózek po trzech małych, ale jakże uciążliwych  schodkach, zostałam nagrodzona dźwiękiem hejnału. Ot, urok małych miasteczek. I tak szłam z niczego nieświadomym małym […]

O bliskości

Ostatnio ktoś zasugerował, że moje wpisy są za krótkie. Znam to uczucie, gdy czytam coś, co mnie interesuje i autor nagle urywa. Wkurzam się, bo chciałabym zagłębić się w temat, a tu koniec. Zdaję sobie sprawę, że dość oszczędna jestem w słowach i mimo ukończonej polonistyki nie nauczyłam się rozwlekać treści… Postaram się jednak pisać […]

Brakujący element układanki

Każda substancja w nadmiarze może zaszkodzić. Nawet tlen. Kiedy wpadamy w panikę, najlepszym sposobem na uspokojenie się są głębokie oddechy. Jednak gdy zamiast się wyciszać w tych wszystkich emocjach łapiemy tlen zbyt łapczywie, doprowadzamy się do hiperwentylacji. Miałam tak podczas porodu, gdy poprosiłam o gaz znieczulający. Po jednym razie zrezygnowałam. Dostarczyłam sobie za dużo tlenu […]

Zza porodowej zasłony

Lili urodziła się w samo południe, 1 sierpnia 2014 roku. To zdanie wygląda tak ładnie i zwyczajnie, ale dziś, ze względu na charakter wpisu, muszę dodać: po trzynastu godzinach koszmarnego porodu, na wspomnienie którego do dziś mam łzy w oczach. Moje odczuwanie bólu rozpoczyna się na poziomie „nie do zniesienia”, a potem tylko rośnie. Dlatego […]

Najlepszy moment na drugie dziecko

Opublikowałam kiedyś wpis o pokrzepiającym tytule: „Odetchnij. To minie„. Piszę tam o tym, że te wszystkie chwile, które teraz spędzają nam sen z powiek (dosłownie) miną i nasze rozkrzyczane/zbuntowane dziecko wróci do stanu harmonii. I dalej wierzę, że tak jest, ale… To „ale” dotyczy zmienności, jaka występuje u dziecka. Pewnie widzicie, że jak tylko przyzwyczaicie […]