Spieszmy się pisać blogi…

…tak szybko tracimy do nich dostęp.

Po pierwszym miesiącu niepisania nic się nie wydarzyło. Zresztą zdarzały mi się już takie przerwy (swoją drogą strasznie nie lubię czytać o tym, że ktoś nie pisał długo, ale już pisze i przeprasza bla bla bla. Dlatego nie obrażę się, jak po prostu przejdziecie do nowych postów. Zapraszam do dalszej lektury jedynie tych, którzy chcą wyjaśnień).

Potem był grudzień, dziwnie było nie pisać o prezentach lub o tym, że nie będę pisać o prezentach, skoro wszyscy o nich piszą.

W nowym roku było najtrudniej, bo to czas podsumowań i postanowień, rozliczeń ze starym i marzeń o nowym. Ale nie mogłam się przełamać. Milczałam. Mam takie wewnętrzne przekonanie, żeby nie pisać, kiedy nie mam o czym. Niby oczywiste, a jednak są płodni blogerzy, którzy codziennie produkują setki polskich znaków. Efekty tych przymusowych działań są różne. Nie mogę jednak powiedzieć, że od października nie miałam się czym podzielić, bo wielokrotnie komentowałam zaistniałą sytuację lub moje obserwacje w myślach, tworząc robocze posty, których nigdy nie przelałam na klawiaturę. Może teraz uda się wrócić do nich i odkurzyć je z zakamarków pamięci.

Kilka osób pytało, co z blogiem. Kilka osób nakazało powrót, kilka potępiło moją niekonsekwencję.

Więc chciałam wrócić kilka tygodni temu i… error. Błąd, nie ma takiej strony. Przepadło.

Owszem, blog istniał, ale mogłam na niego wejść tylko z pozycji czytelnika.

Głupio mi się zrobiło straszliwie. No bo jak to? Ta świadomość, że mogę wrócić do pisania kiedykolwiek, dawała poczucie komfortu. A tu nagle pustka. Czułam się, jakby Simplija się na mnie obraziła i nie chciała wpuścić do środka. Tyle już przecież jej nie odwiedzałam. Postanowiłam więc, że jak wreszcie się uda znaleźć problem i go rozwiązać, to wrócę (ok, przyznam się. Okazało się, że wpisywałam zły adres do przeglądarki. Minuta ciszy…).

Wiem, że nie przywrócę zaległych miesięcy. Z pełną też świadomością przyjmuję, że zasięg czytelników bloga maleje, a mi pozostaje jedynie wierna garstka. Jednak nie martwi mnie to. Nigdy nie chciałam być komercyjnym miejscem, bo lubię ten spokojny klimat, te osobiste komentarze, tę świadomość kameralności. Mam nadzieję, że Wy też. Jeśli tu jesteście, bardzo Wam dziękuję. Mam nadzieję, że będziecie pisać, co u Was. W końcu to nowy rok, nowi my. Witajcie na nowo.

3 thoughts on “Spieszmy się pisać blogi…

  1. Jestem. Mam w głowie adres simplija.pl i wracam kiedy zaczynam sobie o Tobie myśleć. Dobrze ze jesteś. Znasz blog Pastuszkabiedronek.pl? Pisze go Estera-ma cudne serce.uściski,Ania

  2. Zaczęłam czytać twojego bloga i tak mnie wciągnął,że nie mogłam się oderwać!!!Dużo inspiracji dla mnie !!Serdeczności.
    Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *