Druga ciąża – wstępne podsumowanie

Za mną 35 tygodni ciąży. Przede mną ostatni miesiąc.  Mimo że maluszek wciąż jest w środku, pokuszę się już o delikatne podsumowanie tego, jak wyglądał ten czas i jak odmienny był od tego, który przeżywałam ponad dwa lata temu z Lili.

Kiedy po raz pierwszy dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam młodziutką studentką z półrocznym stażem małżeńskim. Wszystko było nowe, nieznane, nieoczekiwane, nieuświadomione. Czekałam, choć nie wiedziałam na co. Wiedziałam, że świat się zmieni, ale nie wiedziałam, jak bardzo. Byłam na ostatnim roku studiów licencjackich, z brzuchem przesiadywałam w bibliotece i zdawałam egzaminy. Starałam się dalej być aktywna, zwłaszcza że nie było ku temu żadnych przeciwwskazań. Chodziłam do szkoły rodzenia, z której nie wyniosłam wiele (poza miłością do chustonoszenia), ponieważ podczas porodu zapomniałam o wszystkich zaleceniach. I poród… Poród, który do tej pory sprawia, że mam wilgotne oczy na myśl o tamtych trzynastu godzinach. Trudne początki karmienia piersią, zmęczenie, pielęgnacja małego człowieka całkowicie zdanego na Twoją czułość i delikatność. Do tego ciągła wewnętrzna walka między moją intuicją a wiedzą z mądrych książek i artykułów. A w tym wszystkim nieopisane bliskość i ciepło małego ciałka oraz świadomość cudu stworzenia i odpowiedzialności za nie. Tak w skrócie wspominam zdarzenia z 2014 roku.

Pewnego grudniowego dnia ubiegłego roku wspólnie z mężem zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania. Że chcemy, by Lili nie była jedynaczką. Już teraz wiem, że to był idealny czas na drugie dziecko. Opowiem Wam o tym więcej już wkrótce. Po kilku niedługich miesiącach okazało się, że nasze marzenie się spełnia. I wszystko było inaczej. Mimo większej świadomości zagrożeń, o których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, byłam spokojniejsza. To mogło wynikać z bardzo praktycznego faktu – nie miałam kiedy się zamartwiać czy zastanawiać, podczas opieki nad półtoraroczną Lili. Standardowe mdłości mijające w drugim trymestrze, świetny czas od czwartego miesiąca, gdzie jeszcze nie widać brzuszka, a już czujesz się wyjątkowo…. Dopiero usg połówkowe wykazujące pewne nieprawidłowości związane z łożyskiem rzuciło cień na idealną do tej pory ciążę. Miałam zalecenia, by bardzo na siebie uważać, nie przeciążać organizmu, najlepiej nie nosić dziecka. I wtedy zaczęły się schody. Ciężko wytłumaczyć wynoszonej i wytulonej córeczce, że już nie będzie mogła być na Twoich rękach (oczywiście nie byłam w tym radykalna, nie dałabym rady). Czuję, że nie będę tęsknić za ostatnim, najtrudniejszym trymestrem, który trwa do teraz. Wszystkie podręcznikowe dolegliwości w połączeniu z byciem mamą na pełen etat, wydają się być jeszcze bardziej uciążliwe. Na szczęście Lili śpi w ciągu dnia, a ja bezwzględnie razem z nią. Szczęśliwie po ostatnich badaniach dowiedziałam się, że zagrożenie związane z łożyskiem minęło i spokojnie możemy czekać na poród. Cieszę się też, że moje lęki związane z opinią, że w drugiej ciąży tyje się dużo więcej niż w pierwszej, okazały się nieprawdziwe w moim przypadku. Wciąż noszę obrączkę:)

Piękne w tej ciąży jest to, że przeżywamy ją razem. Że Lili czeka na dzidzię, że czuje ruchy braciszka. Wspólnie przygotowujemy dla niego kącik, układamy ubranka. Uświadamiamy ją o zmianach, które nadejdą, o tym, że spędzę kilka dni w szpitalu.

Wiem, na kogo czekam i już za nim tęsknię. Wciąż pamiętam piękne chwile karmienia, noszenia. Cieszę się, że wkrótce staną się codziennością. Nie wiem za to, jak będziemy funkcjonować we czwórkę, jak szybko zaadaptujemy się do nowej sytuacji. To wszystko przed nami. A ja, będąc przy nadziei, jestem też pełna nadziei, że będzie to wyjątkowy czas.

4 thoughts on “Druga ciąża – wstępne podsumowanie

  1. Wow! Piękny wpis 🙂 tak miło i ciepło opisujesz wspólne oczekiwanie na nowego członka rodziny… Jak błogosławiony jest ten mały nienarodzony człowieczek, że przyjdzie na świat w rodzinie gdzie wszyscy na niego czekają!

    1. To jest tak oczywiste, że aż zapominam, że może być inaczej… A niestety często jest. Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna za taki scenariusz dla mojego życia:)

  2. Okres ciąży wspominam bardzo dobrze, niestety sam poród już nie…był dość ciężkim przeżyciem, nie obyło się bez kilkugodzinnych bóli krzyżowych, dodatkowo maluszek utknął i wyciągali go za pomocą vacuum za czym szły kolejne komplikacje i tak trzy tygodnie po porodzie nie doszłam jeszcze w pełni do siebie. Jednak niezaprzeczalnym faktem jest, że jak kładą Ci maluszka na piersi to zapominasz o całym bólu. Życzę Ci Martuś szybkiego i lekkiego porodu i przede wszystkim zdrowego maluszka ! 😉 A sama sobie odwagi, żeby w niedługim czasie również zdecydować się na drugie dziecko.

    1. Bardzo mi przykro, że masz za sobą takie przeżycia… Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło! Przyznam Ci szczerze, że wiele razy słyszałam o tym, że „faktem jest, że jak kładą Ci maluszka na piersi to zapominasz o całym bólu”, a u mnie się to nie sprawdziło. Cieszyłam się ze zdrowej córeczki, ale byłam tak wykończona, że chciałam, żeby ją wzięli w bezpieczne miejsce i po prostu wyszli, gasząc światło… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *