Pozwól sobie na bycie niedoskonałą

Długą drogę przeszłam, żeby pozwolić sobie na tytułowe zdanie. Szkolne przepychanki o to, by być „naj…”. Najmądrzejsza, najszczuplejsza, najbardziej towarzyska… Nikt tego tak nie nazywał, ale spojrzenia rówieśników robiły swoje. Można było być odpornym w tym wyścigu szczurów, albo można było pogłębiać swoje kompleksy i samemu wytyczać coraz mniej realne cele, których niespełnienie prowadziło do […]

Must-have każdej MaMy

Jeśli czytacie mnie już jakiś czas, widzicie, że nie jestem chętna, by wydawać pieniądze na rzeczy, co do których nie jestem przekonana. Nie rzucam się na nowinki, nie dobieram bodziaków pod kolor oczu dziecka, nie staram się zastąpić gadżetami własnych rąk. Są jednak rzeczy, które ułatwiają życie – nie tylko moje, ale i całej rodziny […]

Więc chodź, pomaluj swój świat!

Lubię czasem spojrzeć na swoje życie z pewnej perspektywy. W codzienności łatwo jest zgubić to świeże spojrzenie. Pamiętam, że od zawsze byłam dość nieprzewidywalna. Nigdy nie zapomnę słów mojej polonistki, która, przewidując moją przyszłość, stwierdziła, że za 10 lat mogę być zarówno profesorem, jak i matką pięciorga dzieci. Ten blog wyraźnie wskazuje, ku której opcji zmierzam […]

Najlepszy moment na drugie dziecko

Opublikowałam kiedyś wpis o pokrzepiającym tytule: „Odetchnij. To minie„. Piszę tam o tym, że te wszystkie chwile, które teraz spędzają nam sen z powiek (dosłownie) miną i nasze rozkrzyczane/zbuntowane dziecko wróci do stanu harmonii. I dalej wierzę, że tak jest, ale… To „ale” dotyczy zmienności, jaka występuje u dziecka. Pewnie widzicie, że jak tylko przyzwyczaicie […]

Chyba potrzebny nam większy materac…

Co-sleeping, babywearing, breastfeeding… ParentINGowe „-ingi” niczym modernistyczne „-izmy” na stałe wkraczają w kulturę rodzicielstwa. I właśnie to spanie, noszenie i karmienie stało się dla mnie synonimem bliskości. Często jednak spotykałam się z negatywnymi opiniami dotyczącymi naszych wyborów. Po wewnętrznych zmaganiach nauczyłam się polegać na intuicji i ufać naszej rodzinie, że wiemy, co dla nas najlepsze. Dlatego dziś […]

O cukrze, słoniu i mikołaju, który okazał się smerfem, czyli pierwsza wizyta u dentysty

Kto mnie zna bliżej, pewnie pamięta antycukrowy terror, który panował w naszym domu jeszcze jakieś pół roku temu. Wychodząc z Lili do kogoś na gofry, potrafiłam wziąć w słoiku swoje zdrowe ciasto z pełnoziarnistą mąką i bez cukru, rzecz jasna. Sami niestety jedliśmy słodycze, więc hipokryzja rosła, a wraz z nią problem z dyscyplinowaną dla […]