Sezon na śliwki – robimy knedle

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie populacja muszek owocówek zbliża się do rozmiarów średniej metropolii. Wszystko dzięki temu, że śliwki spływają do nas z każdej strony, bo drzewka obrodziły, że ho ho! Nie nadążam wszystkiego przerobić, ale muszę się sprężyć, żeby wygrać z muszkami bitwę o nasze owoce. 

Przeglądałam rano książkę „Cukiernia Lidla” w poszukiwaniu śliwkowych inspiracji i trafiłam na knedle.14101868_1190585914333894_887463330_n

Zawsze kojarzyły mi się z ziemniakami i dużą ilością pracy. Ten przepis mnie zaskoczył – nie ma ziemniaków, tylko podstawowe składniki. A jak już wiecie z tego przepisu na rogaliki , lubię proste rozwiązania. I od razu ostrzegam – w  przepisie jest podane, że z takiej ilości ciasta wychodzą cztery porcje. U mnie realnie wyszło jedenaście (sic!) knedli. I ledwo udało mi się odłożyć coś dla Grzesia, po tym, jak Lili się dopadła do talerza – a taki niejadek podobno. Dlatego przepis podam oryginalny, ale polecam pomnożyć go co najmniej dwa razy. Są naprawdę pyszne i jak już się zabieracie za nie, to warto się najeść do syta! Ps Przepis kopiuję żywcem stąd, ale jak nie chce Wam się tam klikać, to wszystko macie poniżej.

Składniki na ciasto:

  • 250 g twarogu
  • 140 g mąki typ 450 oraz niewielka ilość do podsypania ciasta
  • szczypta soli
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 jajko

i na nadzienie:

  • 0,5 kg śliwek, umytych, pozbawionych pestek, przekrojonych na pół
  • niewielka ilość cukru trzcinowego
  • maliny do dekoracji, umyte
  • jogurt naturalny, gęsta śmietana lub serek homogenizowany

„Do miski wrzucamy twaróg, mąkę, dodajemy szczyptę soli, cukier puder oraz jajko. Wszystkie składniki zagniatamy do momentu uzyskania konsystencji ciasta na pierogi. Wyrobione ciasto przekładamy na stolnicę, podsypujemy odrobiną mąki. Z ciasta formujemy rulon o średnicy 5 cm, a następnie kroimy go na grube plastry.

Umyte połówki śliwek od środka posypujemy cukrem trzcinowym, śliwki składamy posypanymi częściami do siebie i zawijamy w kawałek ciasta, tak żeby ciasto całkowicie przykryło śliwkę. Tak przygotowane knedle gotujemy w gotującej, osolonej wodzie około 7-10 minut (czas gotowania zależy od wielkości knedli).

Ugotowane knedle hartujemy pod zimną wodą. Podajemy je z jogurtem naturalnym, gęstą śmietaną lub serkiem homogenizowanym oraz dekorujemy malinami”.

Moje ciasto miało trochę za mało mąki, musiałam dosypywać już po podzieleniu na porcje. Zaklejało się całkiem nieźle, duuuużo łatwiej niż przy rogalikach – śliwki nie wypadły przy gotowaniu. A, no i gotujemy do wypłynięcia i jeszcze ciut – taka moja miara czasu, bo nie patrzyłam na zegarek. Polałam jogurtem naturalnym i miodem. Były bardzo słodkie, więc myślę, że jeśli macie słodkie śliwki, możecie zrezygnować z dosładzania i ewentualnie użyć czegoś na polewę.

Smacznego! Czekam na Wasze zdjęcia i zadowolone brzuszki 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *