Jagodowe wspomnienia

Dziś rano mój mąż przywiózł koszyk jagód. Przeniósł mnie tym do czasów, kiedy miałam mniej niż dziesięć lat, a po jagody wychodziło się za dom, do lasu. To, że można je tak po prostu kupić, bez porannego wstawania i schylania się po małe owoce, wydało mi się ominięciem jakiegoś rytuału.

Rutyna – tak, nuda – NIE!

Gdy zostałam mamą, z jakiegoś dziwnego powodu od początku walczyłam z rutyną. Cieszyłam się, że karmię na żądanie, że dziecko zaśnie mi w chuście lub w wózku niezależnie od pory spaceru, że jestem taka niezależna i elastyczna. I póki Lili była malutka i była do mnie przyklejona, to nie czułam pułapki tego rozwiązania.

Moja przyjaciółka Peppa

Kiedy zakładałam tego bloga, miałam zamiar raz na jakiś czas korzystać z mądrych źródeł i sypnąć jakąś ciekawostką bądź wiedzą opartą na rzetelnych badaniach. W planach miałam wpis o wpływie oglądania bajek na dzieci. I mogłabym napisać o tym, że dziecko do trzech lat może spędzać przed ekranem maksymalnie pół godziny.

Zaśpiewaj mi, mamo!

Pozytywny wpływ kołysanek znany jest od zarania dziejów. Utulenie, kołysanie i śpiewanie przychodzą tak naturalnie. Pięknie się ze sobą łączą, wprowadzając w błogą i senną atmosferę. Okazuje się, że to oddziałuje nawet na zdrowie. Zajrzyjcie koniecznie do wpisu Alicji z matai, tam znajdziecie konkretny i rzeczowy opis kołysankowych dobrodziejstw.